Sebastian Błażyca · psychologia / doświadczenie / psychoedukacja

Spiritus contra spiritum — duchowość w trzeźwieniu

Spiritus contra spiritum — duch przeciw duchowi.

Spiritus — od etymologii do doświadczenia

Łacińskie słowo spiritus oznacza oddech, tchnienie i ducha. Z tego samego źródła wyrasta słowo „spirytus” — mocny alkohol, dawniej nazywany duchem substancji. Ta językowa zbieżność pokazuje napięcie pomiędzy dwoma sposobami szukania przekroczenia własnych granic.

Alkohol potrafi dawać błyskawiczne poczucie ulgi, wspólnoty, odwagi i uwolnienia od siebie. Na chwilę rozpuszcza wstyd, lęk i samotność. Obiecuje kontakt, ale często zostawia jeszcze większe oddzielenie. Obiecuje wolność, a krok po kroku odbiera możliwość wyboru.

Duchowość może dotykać podobnej potrzeby — wyjścia poza ciasne „ja”, znalezienia sensu, więzi i poczucia, że życie jest czymś więcej niż zbiorem obowiązków. Różnica polega na cenie i trwałości tego doświadczenia.

Jung, Bill W. i „duch przeciw duchowi”

Historia tego sformułowania prowadzi do korespondencji Carla Gustava Junga z Billem Wilsonem, współtwórcą Anonimowych Alkoholików. Jung pisał o głodzie pełni i poszukiwaniu doświadczenia większego od ego. Alkohol może być zniekształconą, chemiczną próbą zaspokojenia tego głodu.

Nie znaczy to, że każdy człowiek potrzebuje religii. Nie znaczy też, że duchowość jest magicznym lekarstwem. Można nie wierzyć w osobowego Boga i jednocześnie doświadczać sensu, zachwytu, więzi, odpowiedzialności i pokory wobec życia.

Duchowość to nie regulamin

Długo drażniło mnie słowo „duchowość”. Kojarzyło się z cudzymi odpowiedziami, rytuałami wykonywanymi bez kontaktu ze sobą i moralizowaniem. W procesie trzeźwienia odkryłem, że duchowość nie musi oznaczać podporządkowania się dogmatowi.

Może oznaczać:

To nie jest ucieczka od rzeczywistości. Przeciwnie — jest próbą spotkania jej taką, jaka jest.

Głód, którego nie da się wypić

Uzależnienie bywa opisywane jako problem substancji. Substancja jest jednak tylko częścią historii. Pod spodem mogą znajdować się trauma, ADHD, trudność regulowania emocji, samotność, brak przynależności, wstyd albo poczucie pustki.

Jeżeli odbierzemy człowiekowi jedyny znany sposób radzenia sobie i nie pomożemy mu zbudować niczego w zamian, zostawiamy go sam na sam z tym samym bólem. Trzeźwienie nie może polegać wyłącznie na zaciskaniu zębów.

Potrzebuje nowych sposobów regulacji, relacji, znaczenia i miejsca w świecie. Dla części osób ten wymiar będzie duchowy. Dla innych będzie to natura, sztuka, wspólnota, rodzicielstwo, praca, filozofia albo służenie innym.

Doświadczenia psychodeliczne — możliwość, nie odpowiedź

W mojej historii ważne były również doświadczenia psychodeliczne. Nie traktuję ich jak cudownego lekarstwa ani drogi dla każdego. Potrafią otworzyć perspektywę, ale mogą też wywołać dezorientację, lęk i trudne konsekwencje — szczególnie bez przygotowania, wiedzy i późniejszej integracji.

Intensywne doświadczenie samo w sobie nie wykonuje pracy za człowieka. Wgląd trzeba przełożyć na codzienność: relacje, granice, sen, decyzje i sposób traktowania siebie. Bez tego nawet najbardziej poruszająca wizja może stać się kolejną formą ucieczki.

Redukcja szkód oznacza dla mnie mówienie o tym uczciwie: bez demonizacji, ale również bez romantyzowania.

Trzeźwość jako odzyskiwanie kontaktu

Trzeźwość nie jest dla mnie wyłącznie brakiem alkoholu. Jest stopniowym odzyskiwaniem kontaktu — z ciałem, emocjami, innymi ludźmi i własnymi wartościami.

Nie zawsze jest spokojna. Czasami oznacza spotkanie z żałobą po życiu, którego nie było, z konsekwencjami własnych decyzji i z bólem, który przez lata pozostawał znieczulony. Dlatego potrzebuje cierpliwości, wsparcia i miejsca, w którym nie trzeba udawać.

Mój „duch przeciw duchowi”

Dzisiaj duchowość jest dla mnie praktyką, nie deklaracją. Jest sposobem odpowiadania na życie. Pojawia się w muzyce, sztuce, spacerze w lesie, szczerej rozmowie, relacji z dzieckiem i w chwili, gdy zamiast automatycznej reakcji potrafię zrobić miejsce na wybór.

Nie chodzi o osiągnięcie idealnego stanu. Chodzi o kierunek.

Chemiczny duch obiecywał mi natychmiastowe wyjście z siebie. Ten drugi uczy mnie wracać do siebie bez ucieczki.

I być może właśnie na tym polega spiritus contra spiritum.


Tekst ma charakter osobisty i psychoedukacyjny. Nie jest poradą medyczną ani zachętą do używania substancji psychoaktywnych.

Tekst ma charakter psychoedukacyjny i nie zastępuje diagnozy, leczenia ani interwencji kryzysowej.